Po raz pierwszy Meta została uznana prawnie za odpowiedzialną za celowe tworzenie platform zagrażających bezpieczeństwu dzieci. Niedawne decyzje podjęte w Nowym Meksyku i Los Angeles stanowią punkt zwrotny w sposobie traktowania firm technologicznych: nie są już postrzegane jako neutralne platformy, ale jako podmioty, które można pociągnąć do odpowiedzialności za szkodliwe funkcje wbudowane w ich produkty. Sprawy te nie dotyczą treści; chodzi o w jaki sposób platformy są zaprojektowane tak, aby wykorzystywać ludzką psychikę, szczególnie wśród młodszych użytkowników.
Sytuacja prawna się zmienia
Sąd w Nowym Meksyku uznał Meta za odpowiedzialną na mocy stanowego prawa dotyczącego nieuczciwych praktyk, co skutkowało grzywną w wysokości 375 milionów dolarów. W tym samym czasie ława przysięgłych w Los Angeles uznała Meta (70%) i YouTube (30%) za odpowiedzialne za problemy emocjonalne 20-letniego powoda, co skutkowało całkowitą karą w wysokości 6 milionów dolarów. Choć dla technologicznego giganta takiego jak Meta kwoty te mogą wydawać się nieistotne, prawnicy ostrzegają, że to dopiero początek. Tysiące podobnych spraw jest w toku, a 40 prokuratorów generalnych złożyło równoległe pozwy.
Ta zmiana precedensu prawnego jest ważna, ponieważ omija zwykłą ochronę zapewnianą firmom z mediów społecznościowych na mocy Pierwszej Poprawki. Sądy skupiają się obecnie na decyzjach projektowych — nieskończonym przewijaniu, trwałych powiadomieniach i funkcjach przeznaczonych do kompulsywnego użycia — a nie na treściach generowanych przez użytkowników. Jak wyjaśnia prawniczka Allison Fitzpatrick, strategia ta przypomina zakończone sukcesem procesy sądowe przeciwko branży tytoniowej, których celem było wywołanie uzależnienia, a nie obwinianie indywidualnych użytkowników.
Dokumenty wewnętrzne ujawniają celową manipulację
Niedawno odtajnione wewnętrzne dokumenty Meta przedstawiają przerażający obraz. Z raportów z 2019 r. wynika, że firma przyznała, że jej platformy negatywnie wpływają na samopoczucie użytkowników, ale nadal priorytetowo traktowała „zaangażowanie nastolatków”. Jedno z badań wykazało, że 12,5% użytkowników wykazywało problematyczne wzorce użytkowania, podczas gdy kadra kierownicza omawiała strategie maksymalizowania retencji, sugerując nawet sposoby na ominięcie kontroli rodzicielskiej („zerkanie na telefon w środku chemii :)” – czytamy w jednym z wewnętrznych e-maili.
Sam Mark Zuckerberg podobno skomentował potrzebę unikania powiadamiania rodziców o używaniu narkotyków przez nastolatki. Rewelacje te potwierdzają, że Meta była w pełni świadoma krzywdy, ale aktywnie realizowała uzależniające projekty, aby zwiększyć zaangażowanie. Mimo to Meta twierdzi, że podejmuje działania, wskazując na nowe funkcje bezpieczeństwa, takie jak konta dla nastolatków na Instagramie z domyślnymi ustawieniami prywatności i przypomnieniami o limitach czasowych.
Ograniczenia prawne
W odpowiedzi rząd Stanów Zjednoczonych podejmuje wysiłki legislacyjne, ale wiele proponowanych projektów ustaw zostało skrytykowanych za potencjalne przedkładanie nadzoru i cenzury nad faktycznym bezpieczeństwem dzieci. Ustawa o bezpieczeństwie dzieci w Internecie, pomimo wsparcia ze strony dużych firm technologicznych, wywołała ostry sprzeciw wobec przepisów, które mogłyby zderegulować rząd i zamknąć drogi prawne ofiarom. Kelly Stonelake, była dyrektor Meta, która pozwała firmę za rzekomą dyskryminację, ostrzega przed tak nadmierną władzą, argumentując, że rozwiązanie wymaga „złożonego i dopracowanego” podejścia.
Sednem problemu nie jest po prostu blokowanie szkodliwych treści; chodzi o demontaż cech konstrukcyjnych, które wykorzystują luki w rozwijających się mózgach. Wewnętrzne dokumenty Meta dowodzą, że firma wiedziała, co robi. Dalsze postępowanie sądowe prawdopodobnie doprowadzi do większej przejrzystości i prawdopodobnie do wyższych kar finansowych.
Ostatecznie przypadki te stanowią krytyczny moment w debacie na temat odpowiedzialności technologicznej. Pytanie brzmi teraz, czy dalsze naciski prawne zmuszą Meta – i inne platformy – do zasadniczego przeprojektowania swoich produktów w sposób, który przedłoży dobro użytkownika nad krótkotrwałe zaangażowanie.





















