Jak wirtualne światy wykorzystują awatary i autodokumentację do budowania społeczeństw cyfrowych

11

Wyobraź sobie miejsce stworzone w całości za pomocą kodu komputerowego. To interaktywne. Zapamiętuje wszystko, co robisz. A każda osoba w nim zawarta jest reprezentowana przez jeden pojedynczy symbol.

To jest podstawowa definicja wirtualnego wszechświata.

Brzmi to jak science fiction, jednak żyjemy w epoce ewolucji tego pojęcia. Ten pomysł nie pojawił się z dnia na dzień. Leży na złożonym skrzyżowaniu informatyki, cybernetyki i kultury popularnej. Wszystko zaczęło się w drugiej połowie XX wieku.

Początkowo przestrzenie te nie były tworzone z myślą o rozrywce. To były laboratoria. Projekty wojskowe i laboratoria badawcze wykorzystywały je do symulacji złożonych zdarzeń. Musieli symulować procesy, które były zbyt niebezpieczne lub kosztowne, aby można je było przetestować w rzeczywistości. Potem nastąpiła zmiana. Rosła moc obliczeniowa. Sprzęt stał się tańszy. I nagle szerokie grono użytkowników uzyskało dostęp do sieci.

Lata 80. zmieniły zasady gry. Pojawiło się oprogramowanie symulacyjne. Pierwsze gry online dla wielu graczy położyły podwaliny pod wspólne cyfrowe światy. Pionierzy wirtualnej rzeczywistości starali się odtworzyć wrażenia zmysłowe. Stworzyli wciągające, trójwymiarowe przestrzenie. Nie było jeszcze idealnie. Ale niezbędne składniki były już na miejscu.

Silniki graficzne stały się potężniejsze. Szybkość Internetu wzrosła. Na scenie pojawiły się nowe urządzenia interaktywne. Otrzymaliśmy gogle VR. Rękawiczki dotykowe. Czujniki ruchu. Dzięki tym narzędziom wirtualne wszechświaty stały się dostępne. Stały się rozległe. Otworzyli się na każdego.

Te światy wykraczają daleko poza zwykłe czaty tekstowe. Użytkownicy zaczęli podejmować działania. Współpracować. Tworzyć. Wirtualny wszechświat stał się poligonem doświadczalnym eksperymentów społecznych, ekonomicznych i artystycznych. Jest to cecha charakterystyczna współczesnej kultury cyfrowej.

Jak wirtualne wszechświaty funkcjonują i dostosowują się

Co sprawia, że wirtualny wszechświat działa? Opiera się na potężnej infrastrukturze obliczeniowej. Oprogramowanie i sprzęt współpracują ze sobą, aby generować, przetwarzać i synchronizować niezliczone obiekty cyfrowe. Dzieje się to w czasie rzeczywistym.

Lokalizacja, awatary, wydarzenia – wszystko to istnieje jednocześnie. Kluczową cechą jest interaktywność. Użytkownicy wpływają na środowisko. Możesz rozmawiać, budować struktury lub przyłączać się do zajęć grupowych. Twój wkład zmienia stan świata.

Istnieje również koncepcja autodokumentacji. To jest krytyczne. Wirtualny wszechświat prowadzi zapisy. Porządkuje ślady wszelkich interakcji i kreacji. Ona nie tylko przestrzega zaprogramowanych zasad. Rozwija się dzięki działalności człowieka. Tworzy się zbiorowa pamięć cyfrowa.

Twoja obecność jest sygnalizowana symbolem graficznym. Zwykle jest to niestandardowy awatar. Ten awatar może ulec zmianie. Może zdobywać kolejne poziomy lub zdobywać nowe funkcje w oparciu o Twoje doświadczenie. To Twój znacznik w morzu danych.

Przestrzenie te często mają wewnętrzne oszczędności. Mają kody społeczne. Posiadają struktury kierownicze. Czasem odzwierciedlają realny świat. Czasami wymyślają nową dynamikę. Struktura może wahać się od całkowicie wyimaginowanej fantazji po dokładną replikę prawdziwego miejsca.

Niezależnie od tego, czy chodzi o rekreację, edukację, czy symulację naukową, wszechświaty te działają jak kontrolowane laboratoria. Pozwalają nam odkrywać nowe sytuacje. Możemy obserwować zbiorowe zachowania bez chaosu fizycznej rzeczywistości.

Gdzie wykorzystywane są wirtualne światy i dlaczego są ważne?

Dziś wirtualne wszechświaty zajmują dziwną, wyjątkową przestrzeń w wielu branżach.

W edukacji zapewniają wciągającą naukę. Uczniowie mogą doświadczyć złożonych scenariuszy, które nie są możliwe w prawdziwym świecie. Wyobraź sobie, że odwiedzasz miejsce historyczne, które już nie istnieje. Lub rozważ zjawisko naukowe w skali atomowej. Te wszechświaty sprawiają, że niewidzialne staje się widzialne.

Przemysł i nauka wykorzystują je w różny sposób. Tworzą prototypy. Testują środowiska. Szkolą personel z procedur technicznych. Zmienne są kontrolowane. Ryzykiem zarządza się. Jeśli coś pójdzie nie tak w symulacji, nikt nie ucierpi.

Rozrywka pozostaje głównym motorem popularności. Najbardziej oczywistym przykładem są gry online dla wielu graczy (MMO). Ale obejmują one także wirtualne platformy społecznościowe i trwałe (trwale istniejące) światy.

Weź Drugie Życie. Działa już od kilkudziesięciu lat jako kreatywna piaskownica. Jest też Roblox, który koncentruje się na treściach generowanych przez użytkowników i tworzeniu gier. Nie możemy też zignorować emocji związanych z Metawersem. Platformy te wykazują szeroki zakres zastosowań. Artyści tworzą razem. Koncerty odbywają się na cyfrowych stadionach. Konferencje zastępują sale konferencyjne.

Politycy, nauczyciele i korporacje badają te formy ekspresji. Szukają nowych sposobów współpracy.

Jednak powszechne przyjęcie tych przestrzeni wiąże się ze znacznymi wyzwaniami. Problemy techniczne są pilne. Ale kwestie etyczne i społeczne są jeszcze ważniejsze.

Uczestnicy są ze sobą powiązani. Rodzi to poważne obawy dotyczące prywatności. Kto jest właścicielem Twoich danych? Jak zarządza się prawami cyfrowymi? Kto reguluje zachowanie w przestrzeni, która przekracza granice?

Są też konsekwencje psychologiczne. Długotrwałe zanurzenie może zatrzeć granice. Użytkownicy mogą mieć trudności z odróżnieniem prawdziwego doświadczenia od rzeczywistości symulowanej. Zmusza to nas do zakwestionowania samej natury rzeczywistości w epoce cyfrowej.

Technologie rozwijają się szybciej niż przepisy. Infrastruktura jest niezawodna. Kreatywność jest nieograniczona.

Ale zasady?

Nadal je piszemy.

W przestrzeni cyfrowej granica pomiędzy „grą” a „życiem” zaciera się. Przechodzimy od epoki odizolowanych wysp do połączonego, ciągłego środowiska. Ta zmiana dotyczy nie tylko poprawy grafiki, ale także infrastruktury.

Dzięki technologiom takim jak sztuczna inteligencja, rzeczywistość rozszerzona (AR) i blockchain przyszłość wirtualnych światów nie przypomina gry, a bardziej drugą warstwę rzeczywistości. Jaki jest cel? Globalny metaświat, w którym możesz przenosić się z jednej przestrzeni cyfrowej do drugiej, nie tracąc swoich zasobów ani tożsamości.

W stronę interoperacyjności

Obecnie większość środowisk wirtualnych to „zamknięte ogrody”. Twoje zasoby na jednej platformie nie działają na innej. To się zmienia.

Nowa koncepcja zakłada interoperacyjność pomiędzy różnymi cyfrowymi światami. To nie tylko wygodna funkcja, ale podstawa prawdziwego metaświata. Powinieneś być w stanie przenieść swoje wirtualne dobra, swoją osobowość i swoje dzieła z jednej przestrzeni do drugiej. Można to nazwać uniwersalnym paszportem ery cyfrowej.

Wymaga to zmiany podejścia do tworzenia takich przestrzeni. Zamiast izolowanych ekosystemów widzimy wzajemnie połączone sieci. Cel jest jasny: stworzyć globalne, kompleksowe środowisko wirtualne.

Użytkownicy nie będą po prostu poruszać się po tych przestrzeniach. Będą je zamieszkiwać, przenosząc swoje cyfrowe ja i dobytek przez granice.

Zanurzenie się: poza ekranem

Siedzenie przy biurku staje się przestarzałe w przypadku poważnej wirtualnej interakcji.

Następny etap zanurzenia opiera się na sprzęcie, który można założyć i poczuć. Jesteśmy świadkami szybkiej integracji:

  • Czujniki noszone na ciele
  • Systemy rozpoznawania emocji
  • Zaawansowane urządzenia dotykowe

Narzędzia te obiecują wrażenia zmysłowe, a nie tylko wizualne. Relacja między człowiekiem a środowiskiem cyfrowym zostaje napisana na nowo. Nie chodzi już o patrzenie na ekran. Chodzi o bycie wewnątrz danych.

Ten poziom zanurzenia na nowo definiuje samo pojęcie obecności. Nie kontrolujesz tylko awatara. Czujesz otoczenie.

Od placów zabaw po ekosystemy

Wirtualne światy dojrzewają.

Nie są to już proste miejsca zabawy i eksperymentów. Stają się pełnoprawnymi ekosystemami. Wymiana gospodarcza odbywa się w czasie rzeczywistym. Ruchy kulturalne zachodzą natychmiast. Współpraca naukowa ma charakter transgraniczny. Interakcje społeczne odzwierciedlają (a czasem zniekształcają) dynamikę prawdziwego życia.

Skala ta ma charakter planetarny. Wymiana gospodarcza, kulturalna, naukowa i społeczna intensyfikuje się w niespotykanym dotąd tempie.

Luka regulacyjna

To jest problem. Nasze prawo nie nadąża za rozwojem.

Szybki rozwój tych technologii wymusza na nas tworzenie nowych ram prawnych, edukacyjnych i filozoficznych. Budujemy światy, w których prawa własności, kradzież tożsamości i normy zachowania funkcjonują inaczej niż w świecie fizycznym.

Potrzebujemy nowych zasad. Nie tylko dla firm technologicznych, ale dla wszystkich innych.

To wymaga dialogu. Naukowcy, inżynierowie, artyści i decydenci muszą stale się komunikować. Aby przewidzieć te zmiany. Aby ich poprowadzić. Aby ograniczyć ryzyko.

Ta transformacja zmieni relacje międzyludzkie. Zmieni to sposób, w jaki się uczymy. Może nawet zmienić sposób, w jaki postrzegamy samą rzeczywistość.

Dlaczego jest to teraz ważne

Autorytet w tej kwestii nie pochodzi wyłącznie od blogerów technologicznych. To poważne instytuty badawcze.

Inria, wiodący francuski instytut krajowy zajmujący się badaniami nad naukami cyfrowymi, podkreśla kluczowe znaczenie zrozumienia leżących u podstaw technologii. Ich prace, w tym artykuł Quand la réalité requirelle vous fait vibrer (Kiedy wirtualna rzeczywistość wprawia Cię w wibracje), zgłębiają mechanikę interakcji.

Koncentrują się na:

  • Postępy w dziedzinie wirtualnej rzeczywistości
Попередня статтяJak zdalny dostęp do plików rozwiązuje chaos wersjonowania we współczesnej pracy
Наступна статтяJak działa druk offsetowy: rewolucja gumowego cylindra