Czwartek miał być przełomowym momentem. Pióro w dłoni, tusz na papierze. Ale tak się nie stało. Donald Trump odwołał ceremonię podpisania porozumienia. W dniu dzisiejszym nie wydano żadnego zarządzenia wykonawczego. Żadnych nowych zasad bezpieczeństwa dla sztucznej inteligencji.
Jeden powód? Chiny. Zawsze Chiny.
„Przewodzimy Chinom… nie chcę robić niczego… co mogłoby w tym przeszkodzić” – powiedział reporterom. Dokładnie w Gabinecie Owalnym. Dla niego to prosta arytmetyka. Kontrole bezpieczeństwa spowalniają procesy. Spowolnienie procesów oznacza utratę przewagi konkurencyjnej. A utrata przewagi nie leży w jego zasadach.
„Jesteśmy przed wszystkimi” – powiedział.
Naciski nie pochodziły ze strony Białego Domu, ale przede wszystkim z sektora technologicznego. Elon Musk i Mark Zuckerberg podobno stawiali ostry opór. Obie firmy nie skomentowały sytuacji, co zwykle mówi samo za siebie.
Jaki był sens? Dobrowolne kontrole bezpieczeństwa. Ustanawianie ram regulacyjnych. Przed udostępnieniem zaawansowanego modelu AI w domenie publicznej należy najpierw skonsultować się z rządem. Być może brzmi to rozsądnie. Dla biurokratów. Ale nie dla założycieli firm, którzy żyją pod ścisłymi ograniczeniami czasowymi.
Lobbystom technologicznym nie spodobał się ten pomysł. Uważali, że zrujnuje to zyski. Albo przynajmniej zakłócić ich harmonogramy rozwoju. Dekret zakładał także wykorzystanie tych modeli do ochrony sieci rządowych, banków i szpitali. Sektory krytyczne. Czy jakkolwiek nazywa ich obecna administracja.
Obawy dotyczące cyberbezpieczeństwa wyraźnie rosną. Nowy model Mythos od Anthropic? Ona się martwi. Eksperci antropijni ostrzegają, że może to dać hakerom superpotężne narzędzia. Eksperci ds. bezpieczeństwa nie są z tym zgodni. Uważają, że panika jest przesadzona. Ale strach sprzedaje. Strach napędza politykę. A czasem ciągnie ją aż pod ścianę.
Od objęcia urzędu w styczniu 2024 r. – nie, w 2025 r. – prezydent jest dziwnie spokojny w stosunku do gigantów technologicznych. Ostre odejście od twardego podejścia Bidena.
Ale nie wszyscy są szczęśliwi.
Susie Wiles i Scott Bessent? Chcą większych ograniczeń na drogach. Więcej bezpieczeństwa. List otwarty wysłał nawet Steve Bannon, były doradca. Nalega na obowiązkowe badania. Ponieważ zaufanie jest rzeczą tanią i niebezpieczną.
„Nie możemy ufać tym firmom” – napisał Bannon.
Trump go zignorował. Przynajmniej na razie.
Zatem dekret pozostaje w pudełku. Niepodpisany. Nieważny. Modele są nadal produkowane. Wyścig trwa.
Czy ktoś jest naprawdę bezpieczny?





















